menu:    
  3GB.pl > Titulus Crucis > Milczący świadek Męki Pańskiej >

 
 
'Titulus Crucis' - Napis na Krzyżu Jezusa Chrystusa

Podstawa 'titulus' ma wymiary 25 x 14 cm o grubości 2,6 cm oraz waży 687 g. Na jednej swej stronie posiada inskrypcję napisaną w trzech liniach, z których pierwsza jest najbardziej zniszczona. Druga linia jest napisana greckimi literami, ale w lustrzanym odbiciu, a trzecia po łacinie, również w lustrzanym odbiciu (od prawej do lewej z odwróconymi prawo=lewo literami), co możemy zapisać jako:
Z´NH
B SUNERAZA(H)N.SI
ER SUN(E)IRAZAN .I
Czytane od prawej do lewej, zapewne na wzór żydowskiego sposobu pisania, możemy w dolnym wersie przeczytać:
I. NAZARI(E)NUS RE,
najpewniej jako część napisu na Krzyżu, która jest cytowana w łacińskiej wersji Ewangelii, zgodnie z przekazem św. Jana (J 19,19) jako: "Jezus Nazarenus Rex Judeaorum". Ciekawe jest, że grecki tekst jest raczej grecką transkrypcją łacińskiej linii, aniżeli tłumaczeniem, w przeciwieństwie do oryginalnego greckiego cytatu zgodnie z Ewangelią św. Jana jako "Jhsous Nazoraios Basileus ton Ioudaion". 'Titulus' różni się od Ewangelii św. Jana w:
- porządku linii (św. Jan: hebrajski, łacina, greka; Napis: hebrajski, greka, łacina);
- odwrotnym (lustrzanym) sposobie pisania - nie wspomnianym przez św. Jana;
- inicjałach "IS" i "I." zamiast pełnej wersji "Ihsous/Iesus";
- Użyciu łacińskiego "Nazarinus/Nazarenus" zamiast greckiego "Nazoraios" nawet w linii greckiej.

Dwóch ekspertów: prof. Thiede i prof. Roll uznają to za główną wskazówkę przemawiającą za autentycznością tekstu 'titulus'. Po pierwsze, różnica u św. Jana świadczy o dowolności, na którą nie pozwoliłby sobie żaden fałszerz. Jednak ma ona sens, skoro Poncjusz Piłat, zgodnie z Ewangelią, ustnie podyktował treść inskrypcji, a jako rzymski urzędnik szczególnie w oficjalnych dokumentach używał łaciny, jako oficjalnego języka. Do pisarza zaś należało, by dopisać pozostałe dwie wersje, i stąd mogły się wziąć błędy w pisowni.

Skrót imienia Iesous/Iesus jako I. jest typowy dla rzymskich inskrypcji pisanych po łacinie. Podobnie "Yeshu/ Yehoshua" było popularnym imieniem w I wieku (Józef Flawiusz wspomina 16 osób o takim imieniu), dlatego raczej wskazano na wyjątkowe "Nazarenus" jako na określenie człowieka pochodzącego z małej wioski w Galilei (co jest istotne zwłaszcza dla rzymskiego urzędu), a taki skrót w przeciwieństwie do świadectwa Jana byłby nie do pomyślenia dla chrześcijańskiego fałszerza. Jest to tym bardziej znaczące, że pisarz być może użył terminu NazarInus zamiast NazarEnus, bowiem NazarInus jest bliższe hebrajskiemu NozerY/NazarY. Jednak jeśli przyjąć czytelną wersję grecką jako transliterację łacińskiej, to w naszej rekonstrukcji pozostajemy przy NAZARENUS. Obie formy wskazują na wczesne, współczesne im źródła.

Pozostałości pierwszej linii mogą być zidentyfikowane jako pismo żydowskie. Niestety, czytelne są tylko litery Heh, Nun i Tzadi, które równie dobrze mogą być częścią hebrajskiego tekstu inskrypcji:
(YSU) H´NZ(RY MLK HYHUDIM)
(YeSHUA H´NoZeRY MeLeK H´YeHuDIM)
Krawędzie 'titulus' są mocno zniszczone i przedstawiają liczne ubytki. Prawa krawędź jest mocno zbutwiała, część górnej krawędzi jest odłamana. Na dolnej krawędzi litery I oraz na literach AREN są trudne do zobaczenia. Tylko lewa krawędź jest niezniszczona. Najprawdopodobniej tutaj deska została przecięta w późniejszym czasie i od tego momentu dalej była dobrze przechowywana. Te cechy Napisu wydaje się potwierdzać tradycja, zgodnie z którą 'titulus' był ukryty przez 295 lat w starej cysternie, znajdującej się nieopodal wzgórza Kalwarii, zanim św. Helena odnalazła go i przecięła na pół. Ten podział relikwii jest zaznaczony poprzez równe cięcie po lewej stronie i brakującą część inskrypcji. Jeśli rzeczywiście tak było, jak mówi św. Jan i historycy Kościoła (z wyłączeniem Sokratesa Scholastyka, który rzecz jasna miał swoje informacje z Jerozolimy, odnosząc je do relikwii tam przechowywanej), to:
IESUS NAZARENUS REX IUDAEORUM
możemy zrekonstruować inskrypcję z drugiej połowy, pozostającej w Jerozolimie, jako:
MIDUHY`H KL(M)
NOIADUI SUELISA(B)
MVROEADVI X(ER)
Szczególnie pośrodku Napisu kredowoszarawego pozostałości koloru są wciąż widoczne, uwidaczniając czarny kolor w niektórych literach. To jest charakterystyczne, dla rzymskiego sposobu pisania 'titulus damnationis' jak podkreślają historycy i archeologowie Maria Siliato i Werner Eck: "najpierw deska była malowana białą kredą, potem pisarz malował na niej powód ukarania czarnymi lub czerwonymi literami. To, że litery były również wycinane (dłutem) było raczej rzadkim przypadkiem. Chociaż Eck uważa, że faktycznie zdarzały się drewniane tabliczki z "grawerowanymi" inskrypcjami, malowanymi kredą, a podkreślanymi literami. Takie napisy były powszechnie stosowane na budynkach publicznych lub jako 'tituli sepulcrales' (napisy grobowe). 'Titulus damnationis' - uważa Eck - był raczej do ponownego użycia. Z drugiej strony jest raczej wątpliwe, czy 'tituli' były w powszechnym użyciu podczas egzekucji na prowincji. Dlatego powinniśmy dalej dociekać, czy Piłat, który przybył ze swą Kohortą do Jerozolimy, by zagwarantować spokój podczas Paschy, faktycznie zabrał ze sobą całą ekipę urzędników prowincji. W tym przypadku 'titulus' był raczej formą "szczególnego" potraktowania, ośmieszenia "Króla Żydów", zarządzoną przez Piłata, i prawdopodobnie został napisany przez oficera, być może Centuriona, który jako tako posiadł sztukę pisania. Sposób wykonania 'titulus' każe przypuszczać, że został on napisany przez niezbyt doświadczonego "pisarza", może Lewitę, nie znającego innych języków, piszącego pod dyktando. Ponowne użycie deski można odrzucić, bowiem w Jerozolimie nie prowadzono regularnych procesów sądowych i egzekucji. Te miały miejsce tylko w stolicy prowincji rzymskiej - Cezarei Nadmorskiej (Cezarea Maritima), a tylko na okoliczność większych religijnych świąt praefectus iudaeae przybywał do Jerozolimy, by zapewnić porządek. Tylko w tych okolicznościach zasiadał jako sędzia w wybranych sprawach.

Skoro wszystko, co weszło w kontakt ze zmarłym zostało uznane w świetle Prawa Żydowskiego jako "nieczyste" (4 Moj 19, 13-16), ofiary egzekucji musiały zostać pochowane jeszcze tego samego dnia (5 Moj 21, 22), i w związku z tym przepisem Żydzi usunęli również ślady egzekucji. Dlatego można z całą pewnością przyjąć, że 'titulus' i wszystkie inne pozostałości po egzekucji nie zostały z powrotem zabrane do miasta, by być użytym ponownie.

Interesujący wydaje się pewien detal - malowanie kredą - wspominany w "Historii Kościoła" Sozomenosa, który, urodzony w Gazie ok. 370-380, spotykał w swojej młodości naocznych świadków znalezienia Krzyża, dzięki czemu dodał więcej szczegółów do opisu podanego przez jego poprzednika Sokratesa Scholastyka. Ten zaś opisał 'titulus' jako "oddzielny kawałek deski, na którym znajdowała się inskrypcja, na białym tle, hebrajskimi, greckimi i łacińskimi literami, zawierająca następujące słowa: 'Jezus Nazarejczyk, Król Żydów'." Fakt, że Sozomenos, w odróżnieniu od relacji św. Jana, podał porządek wierszy w takiej kolejności, jakie mamy na relikwii, świadczy, że jego relacja reprezentuje najwcześniejszy opis 'titulus'. "Historia Kościoła" Sozomenosa została napisana ok. 444 r., nie więcej niż 120 lat po "inventio crucis".

Jednak najbardziej interesującym świadectwem jest to, jakie przekazał Antoninusz z Piacenzy, który odwiedził Ziemię Świętą w 570 r. Opisał on "napis, który został umieszczony nad głową Pana Naszego" dość dokładnie, bowiem był w stanie go zbadać z dość bliska. Podkreślił, że "widział, trzymał w rękach i pocałował" ("vidi et in manu mea tenui et osculatus sum") relikwię i stwierdził: "To drewno Krzyża pochodzi z drzewa orzechowego" ("quod lignum crucis de nuce est"). Znaczące jest, że zgodnie z ekspertyzą botaniczną prof. Elio Corona, relikwia 'titulus crucis' znajdująca się w bazylice Santa Croce wykonana jest z drzewa orzechowego gatunku "juglans regia", który dość powszechnie występuje we wschodniej części Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie. Jeśli rzeczywiście lewa połówka tabliczki przechowywana była w Jerozolimie przed rokiem 570 (świadectwo Antoninusza), a nawet przed 383 r. (świadectwo Egerii), to musiała ona również pojawiać się w innych okresach IV wieku. Fakt, że druga połowa relikwii znajdowała się w Rzymie, a zwłaszcza w pałacowej kaplicy św. Heleny, sprawia, że jest więcej niż prawdopodobne, iż to właśnie św. Helena znalazła ją i podzieliła na dwoje.

Jerozolimska relikwia 'titulus' zaginęła w VII w. podczas najazdu Persów i splądrowania miasta przez Króla Chosrosa, chociaż jest znów prawdopodobne, że Cesarz Herakliusz przywiózł ją z powrotem do Konstantynopola, po odbiciu "Prawdziwego Krzyża" i pozostałych relikwii z rąk perskich. Nie znajdujemy ich jednak w żadnym oficjalnym katalogu relikwii, ale jest możliwe, że zostały one wzmiankowane w liście cesarza Konstantyna VII Porfirogenesa do swojej armii w Tarsie w 958 r. Razem z listem przesłał swoim żołnierzom świętą wodę, która została poświęcona przez przenajświętsze relikwie "cudownego drzewa, niepokalanej lancy, umiłowanej inskrypcji, płótna, które nosiło Boga i innych symboli Jego niepokalanej męki". Co więcej, jest nawet możliwe, że były one pomiędzy relikwiami zakupionymi przez króla św. Ludwika IX od Baldwina II, "łacińskiego Cesarza" Konstantynopola w 1241 r. Ostatecznie, Guillaume Durand, XV-w. autor, wymienia: "tabliczkę, na której Piłat napisał 'Jesus Nazarenus Rex Judaeorum', którą widziałem w Paryżu w Kaplicy sławnego króla Francji, razem z koroną z cierni" jako jeden ze skarbów Świętej Kaplicy (Sainte Chapelle). Niestety, to jest jedyny dowód, jaki mamy, że relikwia była we Francji, a jeśli rzeczywiście była, zaginęła podczas Rewolucji Francuskiej.

Hesemann konkluduje swoją pracę: "Jak przedstawiliśmy wyżej, możemy prześledzić historię relikwii 'titulus' aż do IV w. Czy jest zatem możliwe, że rzeczywiście pochodzi ona z czasów Chrystusa? Przyjmując zatem 'titulus' i inne relikwie z Bazyliki Santa Croce jako zgodne ze wszystkim, co wiemy o historii procesów karnych w czasach rzymskich, szukałem sposobu na określenie wieku relikwii.

Spośród wszystkich dostępnych metod datowania relikwii, dendrologia - datowanie po słojach drewna - jest raczej niepewna, bowiem drewniany fragment jest zbyt mały, a w Izraelu nie ma odpowiednich dendrologicznych danych z tego okresu. Z kolei, dla metody radiowęglowej konieczna byłaby próbka materiału, ale mogłoby wystąpić niebezpieczeństwo, że - jak to było w przypadku badań Całunu Turyńskiego - zanieczyszczenie z późniejszych czasów mogłyby przeinaczyć wyniki badań. Dlatego zdecydowałem się na najbardziej dokładną, choć również nieco problematyczną metodę datowania - paleografię. Otrzymałem zgodę na przestudiowanie materiału z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, Jego Ekscelencji Arcybiskupa Giovanni Battista Re, za pośrednictwem Przeora Santa Croce, Ojca Luigi Rottini, któremu składam za to głębokie podziękowanie.

W kwietniu 1998 r., dzięki pomocy o. Rottiniego, otrzymałem dokładne zdjęcia 'titulus' wykonane przez p. Paladiniego - oficjalnego fotografa Bazyliki Santa Croce. W następnym tygodniu poprosiłem mojego współpracownika i kolegę Barrego Chamisha z Izraela, by skompletował listę najbardziej kompetentnych ekspertów w dziedzinie paleografii i dendrologii w swoim kraju, zajmujących się interesującym nas okresem. Wydaje się, że Izrael jest dzisiaj jednym z najbardziej zaangażowanych krajów w dziedzinie archeologii, mając ok. 120 mniejszych i 30 większych czynnych stanowisk archeologicznych w różnych miejscach, w samym tylko roku 1998. Z powodu ogromnej ilości danych dostarczanych przez izraelskich archeologów, wybrałem ich jako wystarczająco kompetentnych w określeniu wieku przedmiotu przypuszczalnie stworzonego i odnalezionego w kraju, którego historię dokładnie badają. Co więcej, mogłem oczekiwać pewnego stopnia obiektywizmu, niejako cechy "advocatus diaboli" wynikającej z faktu, że jako Żydzi nie mają religijnego szacunku dla tego, czym jest i jakie znaczenie ma dla nas (chrześcijan) 'titulus'. Stąd mogłaby również płynąć potencjalna krytyka i sceptycyzm pochodzący ze świata nauki, który mógłby odrzucić jako "tendencyjne" ekspertyzy dokonane przez naukowców i badaczy rzymsko-katolickich, nie wyłączając mnie samego."


W sierpniu 1998 r. Hesemann przebywał w Ziemi Świętej, by zaprezentować wybranym ekspertom zbiór zdjęć 'titulus', wykonanych w wysokiej jakości. Z pozostałymi ekspertami kontaktował się w późniejszym terminie. W czterech przy-padkach otrzymał słowne zaświadczenia, które nagrał na taśmę video, w czterech innych dostał ich stanowisko na piśmie.

<< 3GB.pl >>
 



napis